środa, 2 listopada 2016

Backup Forum 2016

Dzięki uprzejmości Veracomp bawiłem w zeszłym tygodniu na imprezie nazwanej Backup Forum i postanowiłem w "wolnej chwili" napisać o tym kilka słów. "Wolna chwila" nie chciała nadejść, ale w końcu się udało ;)

Konferencja trwała cały dzień, z kilkoma krótkimi przerwami kawowymi, i jedną dłuższą - obiadową. Organizatorów pochwalić muszę za rygorystyczne trzymanie się agendy (prelegentowi pokazywano kartony z informacją ile jeszcze zostało czasu do końca jego wystąpienia).

O czym mogliśmy posłuchać? - O tym co związane było z tematem.

Z przyczyn oczywistych podstawowym kryterium doboru prezentowanych rozwiązań był fakt ich dostępności w ofercie Veracomp. Ale to nie powinno nikogo dziwić.

Na wstępie napiszę czego moim zdaniem zabrakło.
Zabrakło prezentacji rozwiązań storage. Co prawda swoje portfolio zaprezentowała przedstawicielka Synology, ponadto mieliśmy prelekcję przedstawiciela Quantum, ale... Tak jak w prezentacjach oprogramowania mieliśmy jakiś punkt centralny (czyli konkretny produkt) wokół którego zbudowane było całe wystąpienie, tak - moim zdaniem żadne ciekawe rozwiązanie dotyczące sprzętu służącego do przechowywania danych nie utkwiło w mojej pamięci.
Co więc utkwiło mi w pamięci?
Aby nie faworyzować żadnego z prelegentów, pozwolę sobie opisać najciekawsze moim zdaniem rozwiązania w kolejności, jak były prezentowane.

Huawei zaprezentował rodzinę wielkich (pod każdym względem) firewalli USG 9500, przepustowości rzędu 2 TB/s. Imponujące, zarówno pod względem rozmiarów, jak i wydajności. Obawiam się że potencjalnych klientów w PL można policzyć na palcach jednej ręki (a nawet kilka palców zostanie). Ale prezentacja ciekawa, rozwiązanie też.

Prezentacja "poważniejszej" firmy powstałej z podziału HP czyli HPE podzielona była na dwie części, dotyczyła bowiem dwóch rozwiązań programowych. Teoretycznie służących do tego samego, czyli do tworzenia kopii zapasowych, ale rozwiązania te dosyć mocno są od siebie odległe. Zarówno pod względem marketingowo-targetowo-cenowych, jak i technologicznym.

Pierwszym prezentowanym przez HPE rozwiązaniem był HPE Data Protector. Trudno na jego temat napisać coś więcej niż już zostało napisane. Po prostu „El Clasico”. Lubi duże serwerownie, duże wdrożenia. duże budżety. Obsługuje wiele technologii, ale oczywiście najlepiej lubi się z deduplikatorami StoreOnce (przypadek?). Jest mocno zintegrowany z ekosystemem HPE (StoreOnce), ale wspiera także rozwiązania EMC i NetApp.

W drugim narożniku mamy HPE VM Explorer (Trilead) - i to jest można powiedzieć "nowość" (oczywiście w tym brzmieniu nazwy). Produkt do roku 2016 był już dosyć znany na rynku, pod nazwą Trilead VM Explorer.
W styczniu tego roku HPE zakupił firmę Trilead, producenta dobrego softu Trilead VM Explorer i teraz mamy już HPE VM Explorer ;) Ale nie ma co śmieszkować, software jest wart uwagi. Można powiedzieć, że jest to bezpośredni konkurent Veeam B&R, także cenowo.
Hasło marketingowe produktu brzmi "just right backup", "backup maszyn wirtualnych od ręki". I taki jest Backup nim wykonywany: tani, prosty, "all in one" czyli obsługiwana jest gama rożnych mediów: biblioteki taśmowe, dyski, chmura...
Co ciekawe: wspiera darmowy ESXi także w zakresie replikacji (nie sprawdzałem jeszcze ;)) Wspiera także odtwarzanie pojedynczych plików z VM (uwaga -plików, a nie obiektów np. pojedyncze maile z Exchange)

Wyższa wersja Enterprise+ oferuje dodatkowo:
  • Uruchamianie maszyny wirtualnej bezpośrednio z backupu 
  • Szyfrowanie 256 AES 
  • Wsparcie dla sprzętowych kopii migawkowych EMC ScaleIO. Ale producent nie ukrywa, że celem jest wyższa integracja z ekosystemem HPE, a nie z konkurencją. 
 Cena jest na tyle atrakcyjna, że niektórzy obecni żartowali, że produkt można dodawać klientom "gratis" do zakupionego hardware.

SEP Sesam. Firma SEP Software zaprezentowała produkt Sep Sesam.
Jest to uniwersalny, popularny (Austria, Niemcy, Szwajcaria) produkt, mogący pochwalić się wieloma ciekawymi wdrożeniami referencyjnymi i imponującą listą klientów (w PL używa go Kancelaria Senatu). Wypada więc się zapoznać.
Dużo wdrożeń, kierunek "backup as a service" - jako niezależny od producentów sprzętu vendor może być ciekawy jako "alternatywa" dla tego co proponują dostawcy sprzętu.
Jest to rozwiązanie do backupu i odzyskiwania danych, a także do szybkiego przywracania sprawności po awarii. Oferuje deduplikację oraz replikację i archiwizację - a więc jest to rozwiązanie kompletne. Dzięki prostemu interfejsowi zarządzanie tysiącami systemów na całym świecie można prowadzić z jednego miejsca.

 Arcserve - przypomniał o sobie i systemie Arcserve UDP. Cóż można o nim napisać? Uniwersalny "dinozaur" backupu - wirtual, phisical, DR, HA, backup windows/linux. Na rynku "od zawsze". Hasło "Tape backup's not dead" - dla tradycjonalistów (lub tych, którzy mają konserwatywne szefostwo) - jak znalazł.

Uwieńczeniem konferencji była debata z udziałem przedstawicieli producentów sprzętu i oprogramowania. Ale to już temat na osobny wpis (może kiedyś powstanie?)

Kilka zdjęć z konferencji:






















niedziela, 23 października 2016

Dysk twardy - historia cz. 2

W roku 1980 firma Shugart Technology (obecnie znana jako Segate Technology) wprowadziła na rynek dysk o nazwie ST-506. Po sformatowaniu dysk udostępniał użytkownikowi całe 5 MB pojemności.
Jego starszy brat – ST-412, wprowadzony rok później podwajał stawkę, oferując 10 MB wolnego miejsca. Do tej dwójki wkrótce dołącza ST-225 oferujący już 20 MB.
Dlaczego te dyski są takie ważne? Otóż zastosowany przez Seagate interfejs połączeniowy z IBM PC został zaadoptowany przez producentów „klonów” IBM PC i stał się standardem lat 80-tych.
 Mniej więcej w tym samym okresie rozpoczynają się prace nad standardem SASI (Shugart Associates Systems Interface), których finalnym efektem było przedstawienie standardu SCSI (1986).
Wróćmy jednak do standardu ST412/506. W miarę upływu czasu, wzrastały też wymagania stawiane dyskom twardym. Następcą ST412/605 stał się standard IDE. Pisząc „następcą” mam na myśli zastosowania w komputerach klasy IBM PC, czyli jak to dzisiaj mawiamy x86.

Bez wątpienia IDE miał ułatwiony start, gdyż był kompatybilny w warstwie programowej z ST412/506. Pierwsza wersja IDE pojawiła się w maszynach firmy Compaq, w 1986 roku, równolegle z pojawieniem się specyfikacji SCSI. Następcą ST412/506 miał się stać Enhanced Small Disk Interface (ESDI).
W stosunku do ST-506 oferował znaczny wzrost wydajności (7.5 Mbit/s vs. 20 Mbit/s). Podstawową zmianą w stosunku do poprzednika było przeniesienie kilku istotnych elementów do elektroniki napędu. ESDI umożliwiał także podłączenie większej gamy urządzeń – na przykład napędów taśmowych. Dla uproszczenia, ESDI używał tego samego okablowania co ST-506.

Ale to IDE i jego dalsze wersje rozwojowe zawładnęły światem PC na długi czas. Rozwinięciem IDE był standard Enhanced IDE (EIDE)...

wtorek, 4 października 2016

QNAP TDS16489U - cz. 2

System operacyjny
No właśnie - system operacyjny. Produkty QNAP pracują pod kontrolą systemu QTS. Wewnętznie jest to Linux plus nakładka producenta. Ale właśnie jego siłą jest owa "nakładka" i cały ekosystem z nią związany. Pod hasłem ekosystemu rozumiem społeczność posiadaczy urządzeń i siłę wsparcia jakie oferują oraz wsparcie i sklep z aplikacjami oferowanymi (często przy wsparciu społeczności) przez Producenta. W systemie QTS możemy pracować zarówno za pomocą przeglądarki internetowej i połączenie https, jak i w sposób "klasyczny", podłączając do QNAPa monitor, klawiaturę i myszkę. Testowane urządzenie pracowało pod kontrolą QTS 4.2 i znalazłem w nim kilka "niedoróbek", nie mających jednak wpływu na pracę.

Aplikacje Producent udostępnia własne repozytorium aplikacji (odpowiednik "sklepu") o nazwie App Center. Znajdziemy w nim wiele bezpłatnych aplikacji, które mogą zautomatyzować naszą codzienną pracę. Aplikacją którą większość zainstaluje jest Virtualization Station.

Wirtualizacja
Ciekawą cechą urządzeń QNAP jest aplikacja Virtualization Station będąca wirtualizatorem opartym o KVM (Kernel Virtual Machine). Dzięki tej technologii kupując urządzenie QNAP dostajemy zintegrowany serwer aplikacyjno-magazynowy. Obsługa aplikacji jest prosta i wygodna. Zyskujemy więc na kilku poziomach: oszczędzamy na samym zakupie, oszczędzamy miejsce w serwerowni - za tym idą kolejne oszczędności - na energii elektrycznej, zarówno pod kątem zużycia jej przez urządzenie, jak i pod kątem mocy klimatyzacji niezbędnej w pomieszczeniu serwerowni.

Wydajność
Producent deklaruje, że dane z wirtualnych systemów operacyjnych, magazynowane bezpośrednio na dyskach twardych zyskują dostęp do danych bezpośrednio przez wewnętrzne złącze 12 Gb/s SAS. W testowym środowisku udało mi się uzyskać prędkość 9 Gb/s przy zapisie danych. Odczyt danych odbywał się ze zbliżoną prędkością - około 9,1 Gb/s. Pomiar wykonano programem Iometer, na pliku testowym 10 GB wygenerowanym przez polecenie fsutil w systemie Windows. Testowany egzemplarz wyposażony był w cztery dyski talerzowe po 4 TB, skonfigurowane w RAID5.

Podsumowanie
Przy cenie sugerowanej dla końcowego użytkownika oscylującej około 33000 zł netto urządzenie wydaje się być ciekawą propozycją. Osobiście uważam, że cena jest nieco przeszacowana- w tej cenie otrzymujemy urządzenie bez dysków, a w porównywalnej kwocie możemy nabyć sprzęt innego producenta, wyposażony w dyski. Z drugiej strony - TDS-16489U oferuje nam możliwości rozbudowy jakich nie zaoferuje nam konkurencyjny produkt w tej cenie. Czy warto? Tutaj każdy samodzielnie musi sobie odpowiedzieć na to pytanie...

czwartek, 29 września 2016

QNAP TDS16489U - cz. 1

Jak wspominałem w jednym z wcześniejszych postów, miałem przyjemność "pobawić się" urządzeniem TDS-16489U. Obiecałem również napisać kilka słów o tym urządzeniu. Jak to zwykle w życiu bywa, nie starczyło czasu na dokładne przetestowanie urządzenia, niemniej jednak chwilkę się nim "pobawiłem".

W skrócie
  • Model: TDS-16489U-SA1
  • Obudowa: 3U rack
  • Procesor: 2 x 2.4GHz Xeon E5-2620
  • Pamięć: 64GB DDR4 2133 MHz RDIMM/LRDIMM (16 slotów, rozszerzalne do 1TB)
  • Konfiguracje dyskowe: RAID 0, 1, 5, 6, 10, hot-spare, JBODs
  • Zatoki: 16 zatok 3.5” SAS(12 Gbps / 6 Gbps)/SATA (6 Gbps / 3 Gbps) lub 2,5” SAS/SATA SSD hot-swap
  • Sieć: 2 x Gigabit Ethernet; 4 10GbE SFP+, port IPMI do zarządzania
  • Karty rozszerzeń i porty: 4 gniazda PCIe, 4 porty USB 3.0, port VGA
  • Zasilanie: Redundantne 650W hot-plug

Idea
Nawet mniejsze urządzenia QNAP, często służą jako "centrum informatyczne" w wielu polskich firmach. Cóż więc można powiedzieć o TDS-16489U? Więcej, mocniej i szybciej... Dwa procesory, 16 zatok dyskowych, 64 GB RAM będą w stanie zaspokoić całkowite potrzeby informatyczne wielu małych przedsiębiorstw.
Urządzenie w swej podstawowej idei jest połączeniem serwera aplikacyjnego i zasobów dyskowych. Zasobów całkiem pokaźnych i atrakcyjnych cenowo, gdyż nie jesteśmy "skazani" na zakup dysków producenta, warto jedynie (dla własnego dobra) skonsultować się z listą kompatybilności i unikać dysków projektowanych do pracy w komputerach typu desktop, a wybierać modele zaprojektowane do pracy ciągłej (to i tak mało precyzyjna rada, bo producenci "dostrajają" obecnie swoje konstrukcje pod kątem wykorzystywania ich z różnymi typami danych).

Zakupując to urządzenie jesteśmy w stanie uruchomić większość potrzebnych firmie usług. Najbardziej oczywiste przykłady to:
  • współdzielenie plików (serwer plików)
  • serwer poczty
  • zapora sieciowa
  • usługa katalogowa (serwer LDAP)
Budowa
TDS-16489U jest najwyżej pozycjonowanym produktem QNAP, stąd też nie powinien nikogo dziwić fakt, że został zaprojektowany do montażu w szafie rak, w której zajmuje aż/tylko (niepotrzebne skreślić) 3U.
Teoretycznie przy zastosowaniu dodatkowych półek możemy otrzymać do 1 PB przestrzeni, co na dzień dzisiejszy jest wartością przemawiającą do wyobraźni (a jutro pewnie stanie się chlebem powszednim).

Do tego cztery wbudowane porty SFP+ 10 GbE, 4 sloty PCIe - pamiętajmy że wewnętrznie urządzenie jest "zwykłym" serwerem klasy x64 z zainstalowanych systemem operacyjnym.

piątek, 16 września 2016

QNAP jako UTM - ciąg dalszy nastąpił

Kiedyś wspominałem o możliwości wykorzystania QNAPa jako UTMa...

Dzięki uprzejmości Fen otrzymałem do testów QNAP TDS-16489U. Raport z testów zaprezentuję po skończeniu testowania (czyli za jakieś dwa tygodnie), a dzisiaj chciałem podzielić się przetestowaniem jednego pomysłu, który zaanonsowałem we wspomnianej na początku tego wpisu notatce.

Urządzenia QNAP, ze względu na swoją elastyczność i konfigurowalność mogą służyć (i często służą) jako "serce" infrastruktury IT wielu firm. W jednym (najlepiej w dwóch - wiadomo redundancja) urządzeniach możemy w racjonalnych kosztach zintegrować wiele usług IT.
Darmowa funkcjonalność UTM jest jednym z pomysłów na lepsze wykorzystanie potencjału drzemiącego w urządzeniach QNAP. I właśnie w takiej roli postanowiłem sprawdzić otrzymanego do testów TDSa.

Niewzruszony wpisami sprzed kilku lat na forach, postanowiłem zainstalować na Vitrualization Station system pfSense. Wypowiedzi społeczności ostrzegały że jest to zadanie niewykonalne. Jednakowoż - świat idzie naprzód, od czasu gdy inni wykonywali swoje testy minęły miesiące.
Do testów wybrałem obraz opisany jako "CD Installer, 64 bit), czyli ten: pfSense-CE-2.3.2-RELEASE-amd64.iso.gz.

System oparty jest na BSD, na rynku jest obecny od kilku lat. Jest darmowy, ale można zapłacić za wersję Gold i wsparcie. Jednak za projektem stoi wielka społeczność skupiona na forum (także polskojęzycznym) - https://forum.pfsense.org/index.php?board=13.0
Instalacja jest więcej niż banalna - podłączamy do maszyny ISO, bootujemy, odpowiadamy na kilka pytań ;) Oczywiście - maszyna powinna mieć dwa interfejsy sieciowe - WAN i LAN, a kabelki fizyczne powinniśmy w odpowiedni sposób podpiąć do urządzenia NAS.
Szybki opis instalacji znajdziecie tutaj.

Do czego możemy użyć pfSensa? Przede wszystkim jest to solidny router z wbudowanym firewallem, a więc będzie służył nam jako do ochrony naszej sieci firmowej. Może być serwerem VPN, zabezpieczającym bezpieczny zdalny dostęp do firmy. Dzięki pfSense i odpowiedniej wtyczce (tak, system ma możliwość rozszerzania o dodatkowe funkcjonalności) możemy np. zablokowywać wyświetlanie reklam lub złośliwego kontentu na wszystkich komputerach w naszej sieci. Możemy także filtrować odwiedzane przez pracowników strony, i zablokować możliwość odwiedzania stron niepożądanych.

Reasumując - dzięki duetowi QNAP i pfSense możemy stosunkowo niskim kosztem zapewnić ochronę zasobów własnej sieci. Pamiętajmy jednak, że nawet najlepszy system sam z siebie nie zapewni nam bezpieczeństwa. Nadal najważniejszy jest człowiek, który tym systemem zarządza,

wtorek, 6 września 2016

Veeam Availability Platform for the Hybrid Cloud

Znacie narzędzia Veeam? Na pewno przynajmniej słyszeliście o oferowanych przez tą firmę rozwiązaniach zapewniających dostępność systemów IT.

Większości z nas Veeam w sposób naturalny kojarzy się ze środowiskami wirtualnymi - bo od początku całe portfolio produktów oferowanych przez firmę było projektowane do pracy w środowiskach zwirtualizowanych. Jest to oczywiście zaleta, bowiem oprogramowanie nie posiadało dzięki temu bagażu "wstecznej kompatybilności". Jednakowoż wielu z nas posiada w swych serwerowniach systemy fizyczne, których z różnych przyczyn nie chcemy lub nie możemy zwirtualizować. Oczywiście, można korzystać z różnych systemów do wykonywania kopii zapasowych, ale zawsze wygodniej (i najczęściej taniej zarówno z punktu widzenia zakupu jak i eksploatacji - taniej) będzie wykorzystywać jeden spójny system.

Jakiś czas temu pojawiły się informacje sugerujące, że ekosystem oprogramowania Veeam stanie się ekosystemem łączącym w sobie zarządzanie środowiskami zwirtualizowanymi, chmurowymi oraz fizycznymi. Tudzież hybrydami tych środowisk.

Pierwszą jaskółką zwiastującą zainteresowanie Veeam maszynami fizycznymi było udostępnienie Veeam Endpoint Backup.
Veeam Endpoint Backup Free jest darmowym programem umożliwiającym zarządzenie kopiami bezpieczeństwa dla końcówek klienckich przy integracji z Veeam Backup & Replication. Wielu administratorów korzysta z tego rozwiązania aby zabezpieczyć dostępność serwerów fizycznych, choć producent wprowadził to oprogramowanie jako rozwiązanie dla systemów klienckich.

Drugim zwiastunem zmian był Agent dla Linuxa - obecnie dostępny w wersji Beta.
Podczas mojego urlopu (właśnie nadrabiam zaległości) Veeam anonsował (tadam!) Veeam Agent for Microsoft Windows. Tutaj możecie przeczytać oryginalną notkę na ten temat. Pod tym linkiem przeczytacie informację na temat nowej wizji Veeam: Veeam Availability Platform for the Hybrid Cloud.
O samym Veeam Agent for Windows można poczytać w tym dokumencie.
Ja już nie mogę się doczekać premiery (lub chociaż publicznej bety).

piątek, 2 września 2016

Dysk twardy - historia cz. 1



Po wakacyjnej przerwie blog wraca do życia. Od dzisiaj w kilku odcinkach przyjrzymy się historii urządzenia, które umożliwiło przechowywanie danych w systemach komputerowych w sposób, jaki znamy obecnie.
Historia urządzenia, które znamy jako dysk twardy rozpoczyna się moim zdaniem w połowie lat 50-tych ubiegłego wieku. Wówczas,  w 1956 roku IBM skonstruował urządzenie o nazwie IBM 350 Disk File. Urządzenie to było częścią systemu IBM 305 RAMAC Computer System i oferowało około 3,75 MB przestrzeni. Prędkość obrotowa wynosiła 1200 obrotów na minutę, urządzenie zawierało 50 talerzy dyskowych.
Pierwsze dostawy do Klientów odbyły się w 1958 roku i od tego momentu możemy mówić o początku komercyjnej eksploatacji dysków twardych.

Jednak pierwszym dyskiem, który był w swej konstrukcji zbliżony do dysków mechanicznych użytkowanych dzisiaj, był wprowadzony w 1973 roku IBM 3340 „Winchester”, który współpracował z komputerami IBM klasy mainframe . Nazwa „Winchester” miała nawiązywać do legendarnej strzelby z czasów „Dzikiego Zachodu” zwanej 30-30 Winchester. Owa 30-tka w zamyśle twórców dysku miała być powiązana z pojemnością pakietów dyskowych, ostatecznie urządzenie wprowadzono na rynek z pakietami 35 MB i 70 MB.
Nazwa jednak pozostała. Nota bene, w wielu krajach mianem „Winchester” nadal określane są wszystkie dyski twarde. U zarania informatyzacji (końcówka lat 80/początek 90 ubiegłego stulecia) również w Polsce spotykałem się z określeniem „dysk do IBM PC typu Winchester”.
IBM 3340 był sprzedawany w trzech  odmianach:  dwa pakiety dyskowe z kontrolerem, dwa pakiety dyskowe, jeden pakiet. Zestawy bez kontrolera były niejako odpowiednikiem dzisiejszych półek JBOD – podłączano je jako rozszerzenie do  zestawu z kontrolerem.

Dlaczego Winchester był kamieniem milowym w historii rozwoju storage?
Był to pierwszy dysk o budowie zbliżonej do dzisiejszych dysków: głowice o lekkiej budowie, zintegrowane w jednej szczelnej obudowie z odpowiednio przygotowanym nośnikiem danych - co umożliwiło zastosowanie wyższych prędkości obrotowych oraz startowanie głowic znad nośnika magnetycznego.  Zastosowane rozwiązania uprościły konstrukcje urządzenia i stały się standardem w dziedzinie projektowania dysków twardych.
Jak wyglądał taki dysk możecie zobaczyć na filmie:1986 - COMPUTER CHRONICLES - Vintage Hard Drive